Rowerem do (Nowej) Jerozolimy: Góra Kalwaria – Brześce

Ratusz w Górze Kalwarii

Pogoda ostatnich sierpniowych dni coraz bardziej przypomina, że lato przemija. Warto jeszcze skorzystać ze słońca i wyrwać się na wycieczkę za miasto. Proponujemy sprawdzoną przez nas rowerową trasę do Góry Kalwarii. Jest to krótszy wariant znanej trasy do Czerska. Budowa obwodnicy Góry Kalwarii zniechęciła nas do zobaczenia siedziby Książąt Mazowieckich. Zamiast zamku zobaczyliśmy piękny dworek. Ale zacznijmy od początku. 😉


Zobacz trasę w Traseo

W drogę do Góry!

Wisła i wał przeciwpowodziowy

Wycieczkę zaczynamy w Wilanowie pod ratuszem i kierujemy się drogą rowerową do Powsina. Po ok. 4 kilometrach skręcamy w lewo do Powsina (ale nie do parku kultury, tylko do „osiedla”) w ulicę Przyczółkową, a potem Rosochatą. Jedziemy ciągiem drogi, aż po ok. 5 km dojeżdżamy do wału przeciwpowodziowego i mostu na Jeziorce. Przejeżdżamy przez most i jedziemy wzdłuż wału którego będziemy się trzymać przez dłuższy czas. Po 5 km mijamy prom na Wiśle (do Karczewa). Jeżeli jedziemy dołem, to droga dwukrotnie lekko odbijają od wału, ale my musimy za każdym razem do niego wrócić. Po kilku kilometrach dojeżdżamy do kolejnej, ale nieczynnej przeprawy promowej (droga 734). Żegnamy się z wałem i kierujemy się na miejscowość Dębówka, w której na skrzyżowaniu skręcamy w lewo. I tym razem jedziemy ciągiem drogi, mijamy Podłęczyce i Wólkę Dworską. Zwiastunem rychłego dojazdu do Góry Kalwarii jest wiadukt kolejowy, pod którym przejeżdżamy, a następnie wspinamy się na skarpę wiślaną i jedziemy do końca ulicy.

Od Góry do Kalwarii

Góra Kalwaria do 2 poł. XVII w. była po prostu Górą, zwykłą wsią szlachecką. Nie zniosła ona dobrze potopu szwedzkiego, ale nowy właściciel — biskup poznański Stefan Wierzbowski — miał dla niej plan. Chciał zbudować kalwarię, zespół pasyjny, do którego będą pielgrzymować wierni zamiast do Ziemi Świętej. W 1670 roku stworzono założenie — zbudowano system dróg i kaplic, pozmieniano nazwy miejsc, pobudowano klasztory, a ulice wysypano ziemią przywiezioną z Jerozolimy. Od tej pory miejsce to nosiło nazwę Nowej Jerozolimy.

Kościół parafialny w Górze Kalwarii

Miasto zmieniało się w dalszej historii i było przebudowywane, ale pozostałości założenia widać do dziś, są to:

  • kościół filialny pw. Podwyższenia Krzyża Św. zwany „kościołem na górce” — kalwaryjska kaplica „Ratusz Piłata” (ul. Dominikańska 1),
  • Wieczernik na Mariankach – Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego (ul. o. Stanisława Papczyńskiego 6),
  • kaplica św. Antoniego  przebudowany w 1781( na tyłach kościoła parafialnego),
  • Kościół parafialny pw. Niepokalanego Poczęcia NMP z 1755 roku (ul. bł. ks. Sajny 2),

Na przekór historii w (Nowej) Jerozolimie, żydzi mieli zakaz osiedlania się, ale na początku XIX w. zakaz uchylono i szybko stali się najliczniejszą grupą wyznaniową, a Góra Kalwaria stała się jedną z najbardziej znanych ośrodków chasydyzmu. Chasydyzm to ruch pobożnościowy w judaizmie, który przyjmuje, że oddawanie czci Bogu może odbywać się poprzez proste czynności takie jak taniec, śpiew oraz jedzenie czy pracę, jeżeli były wykonywane z odpowiednim nastawieniem. Liderem społeczności chasydzkiej jest cadyk — święty mędrzecm który ma bezpośredni kontakt z Bogiem. W Górze Kalwarii działał m.in. cadyk Icchak Meir Rothenberg Alter, do którego zmierzały rzesze pielgrzymów. Żeliwny słup w dawnej synagodzeLudzi zmierzających do niego i jego następców było tak dużo, że w 1900 roku wybudowano kolej wąskotorową do Góry Kalwarii, co jednocześnie zwiększało bezpieczeństwo tych pielgrzymek. Do dziś stoi dwór cadyka oraz dom modlitwy (ul. Dominikańska 10/12). Stoi także budynek dawnej synagogi (ul. Pijarska 5) , gdzie można zobaczyć fragment dawnego wystroju — żeliwne słupy podtrzymujące płaski strop w obszernej sali modlitewnej. Obecnie mieści się tam sklep, więc słupy można bez problemu zobaczyć.

Ponadto w mieście wart uwagi jest klasycystyczny ratusz (I poł. XIX w.; ul. 3 Maja 1) i jatki (kramy gdzie sprzedawano mięso), barokowy tzw. „Pałac Biskupi” (przełom XVIII i XIX w.) — dawna siedziba Sądu Pokoju Powiatu Czerskiego (ks. Zygmunta Sajny 1), dawne Kolegium Pijarów (obecnie Dom Pomocy Społecznej; ul. Szpitalna 1), prywatne muzeum etnograficzne (ul. Marianki 41a) oraz cmentarze: katolicki, żydowski, ewangelicki.

W drogę na Dwór!

Z Góry Kalwarii kierujemy się na Konstancin-Jeziornę — na tej trasie ruch jest raczej spokojny, a po drodze możemy zobaczyć prawdziwą perełkę. Z rynku w Górze ruszamy ulicą Pijarską na północ (w prawo) i za skrętem w lewo ulicy Pijarskiej, skręcamy w prawo w ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego (droga 724). Jedziemy ciągiem drogi przez ok. 5 km, aż dojeżdżamy do miejscowości Brześce.  Za lasem skręcamy w pierwszą drogę w prawo — ul. Jesionową i nią dojeżdżamy do bramy folwarku.

Dwór w Brześcach

Uwaga! Teren nie jest dostępny — jest to teren prywatny.

Historia wsi sięga XV w., a pierwsze informacje o niej sięgają 1401 roku, była to siedziba Brzeskich.

Dwór w Brześcach
Nas urzeka dwór, który stoi tu od 1784 roku. Wybudował go Jan Kanty Fontana — architekt włoski na dworze Stanisława Augusta. Budynek usytuowany jest na niewielkim wzniesieniu w parku krajobrazowym — z jednej strony staw, z drugiej jezioro. Jest to typowy dwór sarmacki w barokowo-klasycystycznym stylu, drewniany — modrzewiowy, otynkowany. Przykryty wysokim, łamanym dachem polskim pokryty gontem. Od frontu portyk, a od boku alkierz. Obok dworu oficyna i spichlerz, a dookoła zabudowania gospodarcze. Miejsce urzeka swym pięknem i oryginalnością. Niewiele już zostało takich miejsc i dworów, których niegdyś było pełno w krajobrazie Rzeczpospolitej. Budynek i otoczenie stanowią spójną całość.

Ruszamy dalej. Spod dworu wracamy na drogę główną i dalej kierujemy się na północ drogą Wilanowską przez Kawęczyn i Słomczyn. W Konstancinie skracamy sobie drogę do Parku Zdrojowego, skręcając w ul. Od lasu, a następnie Jana III Sobieskiego i Henryka Sienkiewicza. Mijamy tym razem tężnie i dalej jedziemy niebieskim szlakiem rowerowym do Powsina i dalej na Kabaty.

Wycieczka zajmie z pewnością cały dzień — my nie daliśmy rady wszystkiego zobaczyć, ale z pewnością tam wrócimy 😉 Trasa jest dość długa — 52 km — ale oprócz dwóch podjazdów w Górze Kalwarii jest płaska. Droga przeważnie asfaltowa, z krótkimi fragmentami dróg polnych — łatwe do ominięcia. Polecamy ją każdemu, kto ma rower i jest w stanie znieść umiarkowany wysiłek fizyczny przez większość dnia.