Mofeta — naturalna woda gazowana

Przy mofetach trzeba uważać

Nasze dalsze zwiedzanie dolin w dawnym Kluczu Muszyńskim poświęcone było wodzie. Specyficzna budowa geologiczna powoduje, że w tym rejonie występują liczne źródła wód mineralnych — szczaw (powyżej 1000mg CO2/m3) i mofet. Nie zastanawiało Was, gdy w sklepie staliście przy półce z wodą mineralną, skąd tyle nazw związanych z tym regionem? Przypadek?

Tylicz

Spotkanie z tutejszymi źródłami zaczęliśmy w Tyliczu. Historycznie był drugim miastem w niewielkim Państwie Muszyńskim (ze wszystkich dwóch). Gdy wysiedliśmy z busika, od razu dostaliśmy tego dowód: dość duży rynek, na środku budynek dawnego ratusza, przy którym stoi kapliczka św. Floriana. Znajdują się tam też dwa kościoły, w tym jeden drewniany.

>>>Kraina na skraju baśni — Klucz Muszyński

Głównym celem wizyty w Tyliczu była mofeta. A co to takiego? Jest to zimny wyziew CO2 z głębi Ziemi — twierdziły nasze źródła wiedzy, ale co to dokładnie, mieliśmy przekonać się za chwilę. Znajduje się ona w pewnej odległości od rynku na południowy zachód, niedaleko ul. Wolności na terenie ośrodka Domki w lesie.

Przydrożne źródełko wody mineralnej
Przydrożne źródełko wody mineralnej

Gdy szliśmy od strony rynku, już przy ulicy spotykaliśmy zapowiedź bogactwa geologicznego tego terenu. Idąc wzdłuż drogi zauważyliśmy, że niewielki strumyk zrobił się podejrzanie rudy. Po paru metrach wyjaśniła to nam tablica informacyjna, przyczyną było źródełko wody mineralnej. Nie wyglądała zbyt spektakularnie — betonowa studnia, z której wypływa rudawa woda o metalicznym zapachu. Ale analiza chemiczna na tablicy obok zachęciła nas jednak do skosztowania. Smakowała całkiem dobrze, choć przypominała wodę z zardzewiałego kranu ;). Metaliczny smak, słodkawa i przyjemnie chłodna.

W końcu doszliśmy do ośrodka, na którego terenie znajduje się cel naszej wycieczki. Wejście do niego możliwe jest tylko we wtorki i soboty w godzinach 9–16. Warto o tym pamiętać i warto pochwalić ośrodek za to, że umożliwiają wejście osobom z zewnątrz. Trasa jest wyraźnie oznaczona i po przyjęciu paru metrów w zagajniku przed nami pojawia się altana i tablica ostrzegawcza: „Uwaga! Dwutlenek węgla”.

Oddech ziemi — Mofeta

Mofeta w Tyliczu

W niewielkim zagłębieniu terenu, znajduje się kilka betonowych okręgów, w których kotłuje się woda. Po chwili obserwacji widać, że woda w kręgach różni się od siebie kolorem i intensywnością buzowania. Oto właśnie jest mofeta. Miejsce występowania naturalnej wody gazowanej produkowanej przez głęboko położone wulkanizmy u podnóży Karpat (trzeba być chyba specjalistą, żeby zrozumieć zwykłą tablicę informacyjną…). Dwutlenek węgla przeciska się przez pokłady skał i rozpuszcza w wodzie, która wypływając na powierzchnię, uwalnia go tak jak woda gazowana w butelce — bulgocząc i sycząc. To są właśnie bulgotki. A dychawki to takie twory, gdzie CO2 wydostaje się bezpośrednio na powierzchnię, co czasem może być słyszalne jako „syczące dyszenie”.

Betonowe kręgi

Wygląd tego zjawiska przyrodniczego związany jest z jego tajemniczą historią. Otóż w latach 60-tych prowadzone były tu tajne badania. Wykorzystując wodę z mofety, pod pozorem produkcji paszy dla zwierząt, próbowano wyhodować algi, które będą podstawa pożywienia członków radzieckich misji kosmicznych . Koniec badań okazał się prozaiczny, bo ludzki organizm nie przyswaja dobrze tego typu pożywienia. Zasypano wiec kręgi i przez wiele lat mało kto o nich wiedział. Dopiero od niedawna można oglądać to ciekawe zjawisko geologiczne.

Mofeta w Złockiem — największa w Europie

Mofeta w Tyliczu nie jest jedyna w okolicy. Jest jeszcze druga, większa (i to największa w Europie), nosząca imię Profesora Henryka Świdzińskiego. Znajduje się na granicy miejscowości Złockie i Jastrzębik koło Muszyny, położona niepozornie przy drodze. Odkryta przez swojego patrona w 1938 roku zajmuje powierzchnię 25 m2 i wydobywa się z niej nawet 10 m3 CO2 na minutę.

Jedno z wielu dzikich źródełek wody mineralnej
Jedno z wielu dzikich źródełek wody mineralnej

Główna część mofety znajduje się w środku bagnistego potoku, gdzie pięknie prezentują się bulgotki. Obserwować je można z mostku, który prowadzi do pozostałej części na drugim brzegu. We wbitych pieńkach podobno słychać dyszenie ziemi, ale że my byliśmy zimą to wszędzie bulgotała woda.

Przy żadnej mofecie nie skusiliśmy się na skosztowanie z niej wody, choć podobno każdy fragment tej samej mofety może się różnić smakiem. Natomiast próbowaliśmy wód z licznych, naturalnych źródeł. A komu nie odpowiada picie „na dziko”, polecamy odwiedzenie pijalni w okolicznych miastach, pomniejsze są w Muszynie, Tyliczu, a takie z rozmachem w Krynicy-Zdrój.

 

Zuber Challenge

Chyba największym i najbardziej znanym w okolicy uzdrowiskiem, znanym ze swych wód leczniczych jest właśnie Krynica-Zdrój. W XVII w. odkryto we wsi właściwości lecznicze tutejszych wód i od tamtego czasu sukcesywnie się rozwijał. W 1804 r. otwarto pierwsze zakłady kąpielowe, a w 1856 r. swoją działalność w krynicy rozpoczął Józef Dietl — profesor UJ, ojciec polskiej balneologii — co spowodowało gwałtowny rozwój uzdrowiska.

>>> Beskidzkie zdroje – Rymanów-Zdrój i Iwonicz-Zdrój

Pijalnia Jan w Krynicy
Dobra woda zdrowia doda
Dobra woda zdrowia doda

Na terenie miasta znajduje się kilka pijalni, w których można skosztować różnorodnych wód. My odwiedziliśmy Zdrój Jana u podnóży Góry Parkowej. Drewniany pawilon został wybudowany w 1933 roku nad dwoma źródłami — Jana i Józefa. Oprócz nich można tu napić się jeszcze Zubera. Każda woda ma swój charakterystyczny smak i zapach. W słowach ciężko to opisać, ale Józef jest nawet smaczny, Jana nawet daje się znieść (ale to chyba przychodzi z wiekiem, tak jak picie whisky, O: *ociera łzy śmiechu*). A Zuber? Tego się nie da opisać – to trzeba spróbować. My nawet mieliśmy wyzwanie — kto wypije więcej bez skrzywienia. A jak było? Zobaczcie sami 😉

Zuber Challenge
Zuber Challenge

One Reply to “Mofeta — naturalna woda gazowana”

  1. Zuber Chellenge rules

Dodaj komentarz